Blog
Post nowoczesny
ezekiel
ezekiel Na co dzień jestem idiotą. Ale pożytecznym.
72 obserwujących 488 notek 520946 odsłon
ezekiel, 16 stycznia 2012 r.

A ja tam lubię być bydłem

Od jakiegoś czasu Salonu24 nie da się czytać. Nie tak dosłownie oczywiście. Czytać się da, tylko się nie chce, bo miejsce, które kiedyś było jakąś (lichą, ale jednak) platformą wymiany myśli, stało się już tylko bardzo marną imitacją głównego nurtu. W dodatku paleta tematów jest tak ograniczona, że chyba usunę portal z zakładek w firefoxie. Tym bardziej cieszy post słodkiego w swoich wynurzeniach blogera GPS.65, niepoprawnego utopisty i marzyciela, ale przynajmniej niedotkniętego smoleńską obsesją.


Bloger pisze, że dzisiejsze państwo traktuje ludzi „jak bydło”. Wolność ograniczają tak, że ludzie mają jej mniej niż dzikie zwierzęta, mają jest tyle, co zwierzęta hodowlane – stwierdza autor. Mniemać zatem należy, że państwo, o ile powinno w ogóle istnieć, powinno traktować obywateli jak dzikie zwierzęta. Bez silnych instytucji politycznych zapewne bliżej by nam było do takich stworzeń niż nam się wydaje. Blogera GPS.65 być może wizja taka by cieszyła. Mnie nie.


Dla wielu państwo jest synonimem ucisku. I nie powiem, że nie ma trochę racji w tym, że instytucje polityczno-prawne nastają na naszą wolność. Nastają i ja jestem im za to bardzo wdzięczny. Nastają nie tylko na wolność wyzyskiwacza do wyzyskiwania (należy przypomnieć, że w początkach XX wieku podnosiły się protesty przeciwko zakazowi pracy dzieci. Być może bloger GPS.65 nadal jest tym ograniczeniem zgorszony). Nastają na moją wolność do wyboru pokarmu. Nie muszę się znać na chemii, żeby wiedzieć, bo mnie otruje - państwo to wie.

Państwo, o czym dobrze jest czasami przypomnieć, bo wielu zdaje się zapominać, jest nie tylko poborcą podatków i podmiotem redystrybuującym bezpośrednio finanse. Jest również podmiotem tworzącym infrastrukturę. Istnieją miejsca na ziemi, gdzie publiczne instytucje administracyjne są bardzo słabe (nie ma państwa, hurra!). Tam też trudno zaznać kawałek drogi, torów, kabli. Już nie mówię o światłowodach, dzięki którym dzisiejszy szermierze wolności mogą puszczać w świat wizje ku uciesze pryszczatych chłopców z UPRu. Chciałbym również przypomnieć, że Internet został stworzony na zlecenie i za pieniądze amerykańskiego rządu (jedną z niewielu potrzebnych instytucji wojskowych jest DARPA [Defense Advanced Research Projects Agency]). W (mądrych) państwowych agencjach horyzont czasowy nie jest wyznaczany na najbliższe 5, czy 10 lat, jak to się zazwyczaj dzieje w korpo, tylko na 30-40 lat do przodu. Tak daleko nie wybiegają plany nawet w, znanych ze swojej dalekowzroczności, japońskich firmach-gigantach.


Speaking of Japonia. Należy podkreślić, że jej sukces gospodarczy nie był związany z eksplozją wolnego rynku, tylko z protekcjonizmem państwowym realizowanym między innymi w MITI – Ministerstwie Handlu zagranicznego i Przemysłu. Sukcesy natomiast koreańskich firm takich jak LG, czy Samsung były wynikiem zmuszenia przez rząd koreański ich managerów do zmiany branży na Hi-Tech. Inna trochę sytuacja była z Nokią, która nie tyle została zmuszona, ile zachęcona. Dzięki zresztą interwencji mądrej instytucji fińskiej (oj nie pamiętam, czy to był departament futurologii, czy ministerstwo futurologii).


Mało które prywatne ubezpieczenie nie jest w stanie pokryć kosztów leczenia nowotworów. Często koszty leczenia przekraczają milion USD. W USA zresztą znane są przypadki osób, które nie były ubezpieczane, bo miały "wadliwy" gen, który dawał bardzo wysokie prawdopodobieństwo wystąpienia nowotworu złośliwego. Wydaj mi się zresztą, że takie praktyki firm ubezpieczeniowych były nielegalne (państwo).


Również państwo najlepiej decyduje o systemie edukacyjnym. Pod warunkiem, że robi to mądrze. W Polsce mamy do czynienia z komercjalizacją usług edukacyjnych na szczeblu wyższym. Czy ktoś zna jakąś polską uczelnię (z prywatnych), która liczy się w międzynarodowych rankingach? A czy może ktoś zna (tutaj głowy nie dam, może się mylę) jakąś wyższą uczelnię prywatną, która znajduje się w pierwszej setce najlepszych?


Warto również przypomnieć, że średni udział państwa w tworzeniu PKB to ok. 50% (musiałbym zajrzeć do podręczników, ale taka wartość chodzi mi po głowie). Państwo gwarantując budżetówce miejsca pracy tworzy stały popyt na towary tworzone przez prywatne firmy. Firmy te zresztą bardzo często korzystają z protekcjonizmu państw lub instytucji międzynarodowych. Bardzo często głoszą przy tym pierdoły o „wolnym rynku”.


Przykłady można właściwie mnożyć niemalże w nieskończoność. Jeśli więc wolnościowcy czują, że państwo traktuje ich jak bydło, to w ramach realizacji swojej wolności, proponuję wyjazd do Somalii. Tam nie ma państwa. Są inne instytucje, które je zastępują. Proszę badawczo tam się przejechać i ostatecznie orzec, czy lepiej jest być bydłem w demokratycznym państwie prawa ze społeczną gospodarką rynkową, czy bydłem wśród lokalnych watażków.
 

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Interesuję się wszystkim, więc na niczym się nie znam. Na moim blogu można w komentarzach rzucać mięsem. Jeśli jednak ktoś się na to decyduje musi się liczyć z faktem, że mięsem może dostać. Nie cenzuruję nikogo. Nie donoszę administratorom o naruszeniu regulaminu.

Jeśli ktoś dostrzeże w jakimś poście kwantyfikator "Polacy-katolicy" i poczuje się dotknięty wydźwiękiem tekstu zapewne skieruje swoje oczy na opis chcąc z niego zadrwić. Korzystając z okazji skierowanego tu wzroku wyjaśniam, że kwantyfikator taki jest skrótem myślowym. Nie znaczy tyle co "wszyscy Polacy-katolicy", tylko ich większość. O ile oczywiście zgodzimy się, że grupy społeczne różnią się między sobą pewnymi cechami. A chyba się różnią, ponieważ na jakiejś podstawie potrafimy je wyróżnić. "Polacy-katolicy" to tylko egzemplifikacja. Dotyczy to wszystkich kwantyfikatorów znajdujących się w postach.

Odczuwam pewien dyskomfort, gdy zwracam się do osób starszych wiekiem, lub naukowym tytułem per "Ty" nie tłumacząc dlaczego tak robię. Tu jest miejsce na wyjaśnienia. Jestem zwolennikiem stosowania netykiety, której jedna z zasad mówi, że zwracanie się w Internecie do kogoś w ten sposób jest w dobrym tonie i w pewien sposób zrównuje, czy też egalitaryzuje rozmowę. Nie jestem jednak doktrynerem, jeżeli ktoś sobie tego nie życzy w każdej chwili mogę zaprzestać tego procederu.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @Chev Już nawet zapomniałem trochę w jaki sposób tutaj się dodaje komenty. Do rzeczy:...
  • Autor: A Ciocia słyszała o idei rozdziału państwa i kościoła? To nie taki znowu nowy...
  • @Leonarda Bukowska Wiesz, ja nie tyle się oburzam na sam fakt relacjonowania, tylko na...

Tagi

Tematy w dziale